Kto daje i odbiera ten sie w piekle poniewiera.
A teraz bardziej poważnie.
Moim zdaniem przy zmianie 500+ na 800+ powinno być zastosowane kryterium dochodowe.
Chociaż trzeba pamiętać, że dodatek ten miał wpłynąć na dzietność, nie wpłynął. Dzietność spada.
Koalicja rządząca na ten moment, nie może nawet wspominać o likwidacji tych dodatków. No chyba, że ma zamiar przegrać wszystkie wybory jakie są przed nami

Ja natomiast uważam, że to 800+ powinno być w postaci ulgi podatkowej, a nie gotówki dla wszystkich. Jednak to nie jest sprawiedliwe że pracujący utrzymują dzieci tych którym się pracować nie chce.
OdpowiedzUsuńMasz dokładne dane ile osób pobierających 800+ nie pracuje.
UsuńMoim zdaniem nawet jeżeli tacy są ,jest ich bardzo mało.
Oczywiście, że zlikwidowanie tych giftów zrazi wyborców do KO, więc tego nie zrobią. Od początku uważałam, że był to rodzaj łapówki wyborczej, która została po to błędnie zorganizowana, aby skorzystały na niej szumowiny, które taki gest docenią. Zawsze zachęcałam pracujących znajomych, żeby składali podania o wszelkie tego typu gifty PiS, bo to choć w części ratowało ich pieniądze rozdawane szumowinom lekką ręką za poparcie w wyborach.
OdpowiedzUsuń"aby skorzystały na niej szumowiny"
UsuńZ 800+ korzystają wszyscy, którzy mają dzieci!!
Ale to że wszyscy, akurat polityków kompletnie nie interesowało :) Ludzie z dziećmi, którzy zgłosili się po 500+ i przy okazji niestety nie zmienili swoich preferencji wyborczych, byli dla partii rządzącej warci tyle, co kupa łajna dla sprzątaczki.
UsuńPiS miał świadomość tego, że nie wszyscy od razu zmienią preferencje polityczne.
UsuńKażda partia w okresie wyborczym coś obiecuje, czy wszystko mamy traktować jako łapówkę wyborczą?
Akurat 500+ wśród osób mających dzieci nie było krytykowane . Dotyczyło to wszystkich opcji politycznych.
Czyli był to dobry pomysł.
W sytuacji, gdy systemowo jest niska pensja, impet wydawania pieniędzy (skoro już się nimi rozrzucamy nie mając ich za dużo - a wiadomo, że nie ma ich za dużo, bo są niskie pensje) można było skierować właśnie tam - do wyraźnego podwyższenia wypłat w budżetówce (np. szpitale). Ale ile jest osób pracujących w szpitalach i czy da się z tego ukręcić wyborcę, który robi różnicę w wyborach? PiSowi wyszło, że się nie da.
UsuńPrzeszkadzałoby Ci, że dostajesz pieniądze za nic? :)
Ale 500+ było ukierunkowane na rodziny z dziećmi.
UsuńMiało pomóc rodzicom w wychowaniu i wykształceniu dzieci.
Na początku chodziło też o demografię.
Czy jest coś złego w tym, że państwo dba o dobro każdego dziecka 😏
Wysokość pensji to jeszcze coś innego.
Konkretnie -jak za nic?
@Asenato, program 500+ był ogłaszano jako mający podbić demografię. Sama napisałaś, że tego nie zrobił. Nie spełnił swojej funkcji, ale PiS nie mógł go już odebrać. Podbito go do 800+ tuż przed wyborami, w nadziei, że to na nie wpłynie. Nie powiodło się. Dla tych, którzy przyzwyczaili się do łapówek było za mało, reszta korzystających po prostu ratowała swoje pieniądze.
UsuńPaństwo nie dba o dobro dziecka - nie taki był cel 500+, nic o dobru tam nie było.
Wysokość pensji w budżetówce wpłynęłaby na wysokość pensji ogólnej. Ale nie chciano tego robić. Ludzie, którzy sami są w stanie się utrzymać na niezłym poziomie nie są tak łatwo manipulowani "prezentami".
Konkretnie za nic, co wynika z ustawy. Nic. Nie ma żadnej czynności w ustawie decydującej, wystarczy mieć dzieci i złożyć papier.
Nikt go nie może już odebrać, chociaż dzietność nie wzrośnie.
Usuńnie traktowałabym tego jako łapówkę
Nie tylko Polska wspomaga rodziców finansowo
https://biznes.interia.pl/finanse/news-500-plus-za-granica-ile-placa-na-dzieci-w-innych-krajach,nId,6639948
Zgadza się.
UsuńByła to łapówka wyborcza.
W Irlandii np. rodziny z dziećmi dostają wsparcie finansowe (z tego co wiem; zresztą nie tylko rodziny z dziećmi, Irlandia jest bardzo socjalna i trzeba być tu wyjątkową melepetą, żeby mimo to wylądować na ulicy), ale nie wiem, kiedy to wsparcie finansowe się pojawiło i czy to była łapówka wyborcza.
Bardziej oferta wyborcza.
UsuńMoże tak
Polityka to ciągłe manewrowanie między faktycznymi potrzebami obywatelka próbą utrzymania poparcia dla własnej formacji .
OdpowiedzUsuńTak to już jest
UsuńObywatela a próbą … literówka, przepraszam.
OdpowiedzUsuńUważam, że przynajmniej jedno z rodziców powinno pracować, z kolei bardzo wysoko zarabiający, naprawdę tych pieniędzy nie potrzebują. Z jednej strony zabiera im się wysokie podatki, z drugiej daje pieniądze na dzieci.
OdpowiedzUsuńZgadza się.
UsuńTylko, że moim zdaniem teraz na zmiany już chyba za późno.
Powinno się je wprowadzić przy 800+
Też jestem zdania, że wsparcie powinno być kierowane do osób potrzebujących, czyli nie wszystkich.
OdpowiedzUsuńTeraz już na to chyba za późno
UsuńŻeby świadczenia pieniężne miały należny skutek (nie zostały pożarte przez inflację), muszą mieć pokrycie w dochodzie (nie można ich dawać zwiększając deficyt). Oznacza to, że aby warunek pokrycia w dochodzie był spełniony, nie da się ich na inne cele, na które zamierzano wydać część dochodu państwa, ale świadczenie wymusiło wstrzymanie tych wydatków. Czy to dobrze, czy źle, to zależy jakie miałyby być te cele. Bo jeśli ucierpią na tym np. inwalidzi, którzy nie mają szans pracować, to źle, a jeśli pieniądze na ten cel uszczuplą np. pieniądze na dofinansowanie klubów piłkarskich, to nawet lepiej.
OdpowiedzUsuńInna sprawa, że wydanie pieniędzy po równo każdemu powoduje odebranie motywacji do pracy osobom narażonym na trwałe bezrobocie, a jeżeli odmawia się wydania tego świadczenia osobom zarabiającym powyżej jakiegoś pułapu, to jeśli ten pułap będzie zbyt niski, to motywacja do pracy jeszcze bardziej spadnie u osób narażonych na trwałe bezrobocie, więc obok czegoś jak najbardziej szlachetnego, jak wsparcie rodzin z dziećmi, spowoduje zjawisko negatywne - rozprzestrzenienie trwałego bezrobocia. Można by było to zminimalizować, gdyby dać świadczenie, a jednocześnie dla zmotywowania do pracy, wprowadzić możliwość odliczenia podatkowego dla tych odbiorców świadczenia, którzy się zdecydują pracować. Oczywiście to znowu uszczupla budżet państwa, więc osoby posiadające odpowiednią wiedzę powinny wziąć kartkę i ołówek i policzyć widełki, jaka kwota byłaby zachętą do pracy, a jednocześnie nie zrujnowałaby budżetu.
Największym problemem jest propaganda. Bo chętnych do wyciągania łapy po darmową kasę jest sporo, więc konkurencja polityczna zwróci się natychmiast do tych, którzy zostali pominięci. Można z prawdopodobieństwem bliskim pewności powiedzieć, że gdyby rząd chciał teraz wprowadzić taką ulgę podatkową dla rodziców, to (pomijając już PiS, który skrytykuje wszystko co rząd robi, więc na niego nie ma się co oglądać) zaprotestuje partia "Razem", być może zaprotestuje reszta lewicy, być może Polska 2050, mówiąc że lepiej rozdać więcej, każdemu po równo, bo najbardziej potrzeba tym, co nie pracują.
Jak to się mawia to są trudne sprawy.
UsuńTak dokładnie w to w nie nie wchodzę, nie znam się.
Różne są przyczyny tego, że ktoś nie pracuje.
Ale ruszenie dodatków będzie katastrofalne dla partii, której przyszłoby to do głowy.