Prezes Kaczyński namaścił Przemysława Czarnka na kandydata Prawa i Sprawiedliwości w przyszłorocznych wyborach.
Czyli ma odebrać trochę głosujących na Konfederację i Brauna.
Przy okazji może nie zyskać bardziej umiarkowanych.
Nie będzie miło. Do wyborów będziemy mieli jazdę bez trzymanki.
Nie wiem czy delikatnie fajtłapowata Koalicja rządząca się z tym kandydatek odnajdzie.
Zawsze będzie mogła postraszyć czarnkowym radykalizmem.
To, że Czarnek został kandydatem, nie znaczy, że zostanie premierem.
Wszystko zależy od koalicjantów, z którymi PiS, będzie musiała się związać.
Oni mogą mieć inną propozycję.
Miałabym apel do Koalicji rządzącej-nigdy nie należy lekceważyć przeciwnika.