Translate

poniedziałek, 25 sierpnia 2025

Ciekawa jestem

 Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę o pomocy obywatelom Ukrainy.

Powiedział

Swojego zdania nie zmieniam i uważam, że 800 plus powinno przysługiwać tylko tym Ukraińcom, którzy podejmują się wysiłku pracy w Polsce. Podobnie świadczenia zdrowotne.

Wpis Donalda Tuska/X z 23 stycznia 2025 roku

Propozycja Prezydenta Rafała Trzaskowskiego, aby wypłacać 800+ tylko tym migrantom, również Ukraińcom, którzy rzeczywiście mieszkają, pracują i płacą podatki w naszym kraju, zostanie pilnie rozpatrzona przez rząd. Ja jestem na tak.

Odnosi się to do
Wypowiedzi Trzaskowskiego z 17 stycznia

Podczas spotkania w Puńsku Rafał Trzaskowski stwierdził, że Ukraińcy nie powinni otrzymywać 800+, jeżeli nie pracują i nie płacą podatków w Polsce.

Ciekawa jestem teraz wypowiedzi ekipy rządzącej.
Bo jakby zgodność podglądów mamy.

61 komentarzy:

  1. To tylko skretyniali Niemcy wyplacaja zasilki na dziecko wszystkim jak leci, nawet dzieciom, ktore nie zyja w Niemczech, nawet na dzieci, ktore NIE ISTNIEJA.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jak to
      Na te co nie istnieją?

      Usuń
    2. A bo to trudno sfalszowac akt urodzenia i przedstawic go tutaj, ze gdzies tam w Rumunii czy Bulgarii zyja sierotki tatusia przebywajacego w Niemczech.

      Usuń
    3. W fałszerstwach dokumentów to ja się nie orientuje

      Usuń
  2. Jestem za pomaganiem, ale nie kosztem własnych obywateli. Nie jesteśmy tak bogatym państwem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko czy my się na odebraniu pieniędzy ukraiński dzieciom wzbogacimy?

      Usuń
    2. Na razie nie ma żadnych konkretów, a media już biją pianę.
      Wypowiedź Trzaskowskiego jest rozsądna, powinna też dotyczyć i naszych rodaków.

      Usuń
    3. Zdecydowanie! Dość tego rozdawnictwa pieniędzy z naszych podatków dla patologii! Jak ktoś nie pracuje niech nie je! A dzieci, żeby nie głodowały, zawsze można zabrać do bidula, czy dać rodzinie zastępczej. jak kogoś nie stać na dzieci niech się nie rozmnaża, albo jedzie do Niemiec.

      Usuń
    4. 800+ jeżeli miałoby być zależne od pracy
      Wzmacniałoby pozycję pracodawcy, który mógłby wymuszać większe podporządkowanie pracownika
      I oczywiście proponować mniejsze wynagrodzenie.
      Dotyczy to Polaków i Ukraińców.
      Poza tym jeszcze przecież mamy sytuację gdzie jest tylko jeden rodzic.
      Traci pracę i co?
      I oczywiście to wszystko uderzyłoby w biedniejszych.

      Kiedyś myślałam,że można by 800+ powiązać z dochodem
      To znaczy ustalić próg do którego dodatek byłby wypłacany.
      Teraz uważam,że należy wypłacać na każde dziecko.

      Usuń
    5. Do pomocy powinno się podchodzić indywidualnie, gdzieś pojawił się pomysł, by dawać 1000+ powyżej dwójki dzieci, a niby dlaczego tak?
      Czasami z jednym dzieckiem samotnej matce jest trudniej.

      Usuń
    6. Akurat w przypadku 800+ to chyba nie da sie podchodzić indywidualnie.
      Więc jestem za tym ,żeby należało się każdemu dziecku.

      Usuń
  3. No i fajnie, jedna polityka KO i PiS. Tylko po co w takim razie w ogóle głosować na KO?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie trochę ludzi się nad tym zastanawiać.
      O wynikach przemyśleń przekonamy się za dwa lata.

      Usuń
  4. Podobnie powinno się zrobić z Polakami. Też dawać tylko tym, którzy pracują. 😉

    OdpowiedzUsuń
  5. No to rzeczywiście obecny prezydent Karol Nawrocki powiedział dokładnie to samo co całkiem niedawno Rafał Trzaskowski i było to poparte przez Donalda Tuska.
    Rzeczywiście ciekawa jestem reakcji ekipy rządzącej, no i ogólnie reakcji połowy narodu która ciągle mówi najgorzej jak tylko może o obecnym prezydencie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy okazji 800+
      Zostało zawetowane
      -przedłużenie ochrony tymczasowej udzielanej obywatelom Ukrainy uciekającym przed wojną do 4 marca 2026 roku.
      -kwestia legalności pobytu w Polsce
      - wsparcia walczącej Ukrainy w zakresie zapewnienia łączności.

      Usuń
  6. Zawsze uważałam, że 800+ powinno być powiązane z dochodem (to pokoleniowo rozwiązałoby problem matek, które po dorośnięciu dziecka mają tendencję do unikania zatrudnienia na zasadzie zasiedzenie i tradycji -- ten trend uczy z kolei następne pokolenie unikania zatrudnienia i pracy na czarno. Zapominamy, że we współczesnych społeczeństwach Zachodu wysoka dzietność jest bez pozytywnego znaczenia, jeśli ludzie przy tym nie płacą podatków). Nie zmieniłam tej opinii. W przypadku Ukraińców to nie jest wielki problem, bo jak pokazują statystyki, większość i tak pracuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy kobiety unikają zatrudnienia?
      Może bardziej mają problem z dostaniem sie na rynek pracy.
      W otocznie nie mam niepracującej kobiety, której dzieci dorosły.

      Usuń
    2. @Asenato, tak, wiele kobiet mających dzieci aktywnie unika zatrudnienia. Znam kobiety z dziećmi 10-letnimi, które starają się za wszelką cenę opóźnić powrót do pracy markując, że są bardzo zajęte, co skutkuje nieprzystosowaniem dzieci do życia -- dzieciaki nie potrafią sobie robić kanapek, nie potrafią posprzątać pokoju, znałam w Polsce i taki przypadek dziewczyn, które jeszcze w wieku 10 lat, na wsi, gdzie nie ma dużego ruchu drogowego, były odprowadzane do szkoły.

      Usuń
    3. W moim zasięgu wzroku wraz z okularami nie zauważyłam takich kobiet.

      Które dziecko lubi sprzątać pokój, nawet jak potrafi.

      Odprowadzanie dziecka do szkoły.
      To sprawa indywidualna. Zależy jak szkoła jest daleko, ruch drogowy i tak dalej

      Usuń
    4. @Asenato, nie obraź się, ale nie wiem, czy Twoje doświadczenie można porównać z kilkunastoma latami mojej pracy z dziećmi na prowincji, z przerobem kilkuset poznanych w tym czasie rodzin.

      Nie chodzi o lubienie, chodzi o umiejętności, o używanie dzieci do uzasadniania, dlaczego nadal nie jest się zatrudnionym, o pozbawianie dzieci i partnera pewnych doświadczeń, żeby usprawiedliwić swój ciągły pobyt w domu, poza rynkiem pracy.

      Usuń
    5. Jeszcze na razie nie ma powodu, żebym się obraziła 😉

      Czyi konkretnie chodzi Ci o kobiety z mniejszych miejscowości, wsi.
      Tu sprawa może być trochę inna
      Chodzi o takie tradycyjne usadowienie kobiety w domu, jako strażniczki dobrostanu rodziny
      Mamy niekiedy ten tradycyjny podział
      mężczyzna praca, kobieta-dom
      To jest nieraz mocno zakorzenione

      Usuń
    6. @Asenato, nie, konkretnie nie chodzi o kobiety z mniejszych miejscowości. Mieszkając w Polsce wychodziłam z domu dość często i przebywałam w różnych środowiskach, poza tym trochę studiowałam tu i tam. Nie chodzi o zakorzenienie. Chodzi o to, że jeśli można uniknąć pracy zawodowej z powodu dodatków, są osobowości, które chętnie przekują to w tzw. pracę w domu i będą jeszcze mi wmawiać, że praca ta jest bardzo ciężka i właśnie dlatego one wybierają ciężej. Rodzi to m.in. patologie domowe: nie tylko zmyślanie sobie pracy (pochodną są zarówno ciasta robione przez 8 godzin jak i wtrącanie się w życie innych ludzi, bo przecież ma się czas), ale też upośledzanie innych domowników (zostaw, nie znasz się, ja zrobię, idź gdzieś, ja tu zarządzę). Potem matrony z dumą wszystkim opowiadają, jak to mąż taki głupi, nie wie, gdzie wisi patelnia, albo synowi trzeba pomóc, bo sam to on tylko jajecznicę by jadł codziennie. Tymczasem realnie: jeśli trzeba zapłacić za prąd i gaz, nie ważne ile zrobiłam przetworów w tym sezonie i ile napiekłam ciast, tylko czy mam wypłatę.

      Usuń
    7. Praca w domu jest także pracą.

      " wtrącanie się w życie innych ludzi, bo przecież ma się czas"
      Ludzie mają zawsze duże upodobania wtrącanie się w życie innych.
      I to jest niezależne od czy mają czas, czy nie

      "zostaw, nie znasz się, ja zrobię"
      Zdarza się ,że niektóre kobiety uważają, że wszystko robą najlepiej

      "jak to mąż taki głupi, nie wie, gdzie wisi patelnia"
      To sprawy dotyczące małżeństwa, się nie wtrącam.
      Małżonkowie nieraz mają specyficzny sposób opowiadania o sobie i komunikacji się między sobą

      Usuń
    8. @Asenato, czekałam na ten argument :D Takie samo słowo, więc praca, ja pracuję!! Praca w domu nie jest pracą zawodową -- taką jest tylko praca z której płacimy podatki. Praca w domu bywa upierdliwa i nieprzyjemna, większość ludzi ją jednak wykonuje i najczęściej nie wymaga to od nich porzucenia pracy zawodowej :) Wręcz przeciwnie, praca w domu jest drugorzędna wobec pracy zawodowej, bowiem ile byśmy nie chciały napiec ciast, ile byśmy nie miały ochoty jeździć na odkurzaczu, najpierw musimy mieć w domu prąd, a tego nie rozdadzą nam za darmo. Żeby móc wykonywać wszystkie te czynności, jak odkurzanie, pieczenie, gotowanie i pójście na zakupy, osoba pracująca w domu musi najpierw poczekać, aż ktoś przyniesie jej pieniądze. Innymi słowy, mówimy o życiu w uzależnieniu od innych, które kreuje się na samodzielność. Reszty argumentów powtarzała nie będę. Pozdrawiam.

      Usuń
    9. Oczywiście, że praca w domu nie jest pracą zawodową.
      Nie dostaje się za nią pieniędzy.
      Czy jest pracą drugorzędną.
      Jest inna.
      Mogą być małżeństwa- gdzie pracują oboje
      Mogą być małżeństwa- gdzie jedna osoba( przeważnie kobieta) zajmuje się domem
      Ale nie polega to tylko na pieczeniu ciast i jeżdżeniu na odkurzaczu

      Usuń
    10. @Asenato, "jest inna" -- nie jest pracą zawodową. Kropka. Polega to na tym, że jedna osoba zawierza, że druga, nazywana żywicielem rodziny, przyniesie pieniądze. Jak widzisz, nawet tradycyjne nazewnictwo deprecjonuje pozostawanie w domu na stałe bez własnego dochodu. W obecnych czasach, zawieszanie pracy zawodowej jest rozsądne tylko na chwilę, potem rodzi głównie strapienie, zarówno dla osoby pozostającej w domu, jak i dla reszty systemu rodzinnego.

      Usuń
    11. "zawieszanie pracy zawodowej jest rozsądne tylko na chwilę, potem rodzi głównie strapienie"

      Czy strapienie?
      No nie wiem
      Dobrze jest, żeby ludzie pracowali.
      Kobieta powinna się usamodzielnić finansowo.
      Ale nieraz ktoś kto ogarnia dom, dzieci i tak dalej
      Czyli pracuje, ale nie zawodowo
      Dobrze wpływa na harmonię życia rodzinnego.
      Oczywiście dobrze jak to jest tylko na jakiś czas.

      Usuń
  7. Jeżeli ktoś zapytałby o zdanie mnie, to i ja byłabym przeciwna. Ciągle robimy na jakichś roszczeniowych darmozjadów, a emerytom każe się zdychać z głodu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu akurat nikt nie jest roszczeniowy
      To państwo postanowiło przyznać dodatek.

      Usuń
  8. No i mamy tu dwie sprawy:
    Po pierwsze, kwestia równości. Jeżeli nie dajemy legalnym uchodźcom tych praw, co Polakom, to jest to bardzo gówniana decyzja. W dodatku taka, która z czasem przyniesie nam problemy, gdyż dyskryminowani będą odreagowywać. Zwłaszcza, jeśli nie będą mieli za co żyć.
    Po drugie, kto powinien dostawać teraz już 800+. Ja uważam, że powinien to być odpis podatkowy do wysokości 800 złotych na dziecko. Niepracującym powinien przysługiwać zasiłek nie większy, niż połowa tych pieniędzy. Po prostu dlatego, by nie opłacało się unikać pracy. Zaoszczędzone pieniądze przeznaczyłbym na dofinansowanie opłat za żłobki i przedszkola dla dzieci pracujących rodziców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I oczywiście postulowane prawo dotyczące pomocy państwowej powinno być równe tak dla Polaków, jak i dla legalnych uchodźców.

      Usuń
    2. " kto powinien dostawać teraz już 800+"
      Nie ruszałabym tego co jest
      Bo wprowadziłoby to jeszcze większy chaos.

      Nawet jeżeli jest jakiś procent ludzi ,którzy nie pracują
      To nie wiemy czy wynika to z cwaniactwa, czy jakiś trudności życiowych.
      A jeżeli ludzie wpadli w jakieś problemy, dlaczego karać ich jeszcze bardziej, zabierając dodatek.

      Usuń
    3. Nie ma mowy o zabieraniu, cały czas jest mowa o dawaniu. I nie ma mowy o karze, tylko o motywacji do podjęcia pracy. Miałem w Irlandii kolegę, który przestał legalnie pracować, gdy sąd przyznał mu opiekę nad synem, zamieszkał z nim i dostał z tego powodu dodatkowe świadczenia. Dla uproszczenia przyjmijmy, że w sumie dostawał 300 euro tygodniowo. Gdy dostawał ofertę pracy za 500 euro tygodniowo, co było wówczas uczciwą, dobrą zapłatą dla robotnika niewykwalifikowanego (taki statut miał w Irlandii), odmawiał mówiąc, że za 200 euro nie będzie chodził do roboty.
      Jeżeli ktoś nie ma możliwości podjęcia pracy z powodów zdrowotnych, od tego są inne świadczenia.

      Usuń
    4. @Asenato, dodatki nigdy nie są "zabierane", one zawsze, co miesiąc, są "dawane". Przekonanie, że jak w następnym miesiącu dodatku nie dostaniesz, to jest Ci on "zabrany", to roszczeniowość. To nie jest tak, że rodzimy się i "należy" się nam dodatek. Dostajemy go, bo państwo jest cywilizowane i chwilowo jest je stać na wrzucenie pieniędzy do studni bez dna. Wystarczy wojna, a wszystkie dodatki znikną.

      Usuń
    5. Woland
      800+ nie było zależne od tego czy ktoś pracuje ,czy nie
      Na początku było na drugie dziecko i następne.
      Po jakimś czasie zmieniono ,że już od pierwszego.
      Tak ustalono
      Jak potem jest z różnymi innymi pensjami, dodatkami, zapomogami to już jest inna sprawa.
      To mnie nie interesuje, bo nie dotyczy to sprawy.

      "Jeżeli ktoś nie ma możliwości podjęcia pracy z powodów zdrowotnych, od tego są inne świadczenia."
      Oczywiście
      Tylko 800+ jest na dziecko

      Monika
      Jeżeli państwo obiecało rodzicom, że będzie wspomagać finansowo w trudach wychowania dziecka (bo z poprawienia dzietności nic nie wyszło)
      A potem chce coś pozmieniać
      To jest jednak zabieranie tego co się obiecało.

      Przykład
      Rodzice obiecują dziecku ,że co miesiąc dostanie 50 złotych na swoje wydatki.
      Bez żadnych nakazów, zakazów, rozliczeń
      Tak po prostu postanowili
      Po jakimś czasie jednak powiedzieli, że dziecko pieniądze dostanie, ale tylko wtedy gdy w szkole same szóstki będzie dostawało
      Dziecko nie chce się z tym zgodzić, bo przecież rodzice obiecali.
      Czy uważasz ,że dziecko jest roszczeniowe.
      Czy rodzice obiecali bez wcześniejszego przemyślenia sprawy?

      " Dostajemy go, bo państwo jest cywilizowane i chwilowo jest je stać"
      A czy państwo w jakimś momencie, gdzieś słówko szepnęło, że to ewentualnie tylko na chwilę.

      Usuń
    6. @Asenato, podałaś dobry przykład. Gdy rodzice umrą, nikt dziecku nie da 50 zł na "jego" wydatki. To, co jest nam dawane przez państwo poza obiegiem pracy zawodowej, jest każdorazową jałmużną, która jest jedynie czasowym potwierdzeniem, że państwo na tę jałmużnę stać. Gdyby wybuchła wojna trwająca 3 lata, nie mogłabyś zwrócić się do państwa po wojnie o wyrównanie dodatku (jałmużny) za te trzy lata; mogłabyś jedynie zasądzić państwo o odszkodowanie za niewypłacanie przez te 3 lata pensji za uczciwą pracę.

      Jeśli wiesz jak działa państwo (jeśli wiesz, skąd jest 800+), wiesz też, że wszelkie dodatki "dla biednych" są chwilowe. Są wypłacane tylko na tyle, na ile państwo ma wystarczającą ilość legalnie zatrudnionych obywateli płacących podatki.

      Usuń
    7. @Asenata,
      Ja piszę o tym, jak według mnie powinno wyglądać świadczenie, a nie o tym, co sobie wymyślił PiS dla przekupienia polskiej żulii, a Tusk podbił, bo jak ten idiota liczył, że otrzyma za to jakąś wdzięczność polityczną. Wywarcie presji na podjęcie legalnego zatrudnienia jest także w interesie tych, którzy wolą siedzieć bez pracy wyciągając łapy po zasiłek i kalkulując tak jak ten mój kolega, dla którego nagle oferta pracy za 500 euro tygodniowo stała się ofertą za 200 euro (bo uważał, że 300 mu się i tak należy od państwa). Ale oczywiście kalkulował tak, bo był idiotą, bo po pierwsze, tych 200 euro, to pieniądze robiące różnicę w jego budżecie, pieniądze nadprogramowe, ponad bieżące koszty życia, podnoszące jego jakość, a po drugie, pracodawcy gdyby pracował, płaciliby mu także ubezpieczenie społeczne, w tym emerytalne, natomiast będąc na zasiłku, mógł się spodziewać jedynie najniższej renty socjalnej. No i oczywiście było mu mało, tych 200 euro mu brakowało, więc okradał państwo dorabiając na czarno, bo miał możliwości pracowania, nie był do pracy niezdolny, tylko wolał wyłudzać kasę. Żeby było lepiej, przez to wyłudzanie popadł w kliniczną paranoję, był przekonany, że został namierzony i pójdzie siedzieć, więc popełnił próbę samobójczą, a kilka miesięcy po niej zmarł. Gdyby państwo dawało mu, tak jak to proponuję ja, pełen zasiłek, gdy pracuje (a właściwie tylko NIE ZABIERAŁO, bo zasiłek byłby odpisem podatkowym od tego co on zarobił), a pół MU DAWAŁO gdy nie pracuje - BO WTEDY BIERZE KASĘ, a nie JEMU ZABIERAJĄ) gdy nie pracuje, byłby zdrowszy, żyłby pewnie po dziś dzień i miałby więcej kasy.
      Jeżeli ktoś ma stwierdzoną chorobę uniemożliwiającą podjęcie pracy, wtedy również powinny mu przysługiwać zasiłki na dzieci w pełnej wysokości, to dla mnie oczywiste. A to z tego powodu, że wpływy na jego konto miałby z ubezpieczenia zdrowotnego, a nie z socjalnej pomocy. Ubezpieczenie to żadna łaska - płacę składkę - należy mi się kasa, gdy nie mogę pracować z powodów zdrowotnych.

      Usuń
    8. Monika
      "Gdy rodzice umrą, nikt dziecku nie da 50 zł"
      Z dużym prawdopodobieństwem dziecko będzie już dorosłe
      800+ plus jest tylko do określonego wieku

      "Gdyby wybuchła wojna"
      Wtedy mamy inna rzeczywistość

      "że wszelkie dodatki "dla biednych" są chwilowe. "
      To nie są dodatki dla biednych

      Usuń
    9. Woland
      "wymyślił PiS dla przekupienia polskiej żulii"
      Nie widzę powodu, żeby tak określać zwykłych ludzi

      " bez pracy wyciągając łapy po zasiłek"
      Ale my o 800+, nie o jakiś zasiłkach.
      To zupełnie inne sprawy

      Usuń
    10. @Asenata, 800+ w obecnej formie jest zasiłkiem. Gdyby był odpisem podatkowym, byłaby to inna sprawa. A tak, nie wynika ani z pracy, ani z umowy ubezpieczenia.
      Właśnie tę grupę PiS zaktywizowało, polską żulię. Wcześniej nie chodzili oni na wybory. A technicznie rzecz biorąc, to żulia wyciąga ręce po pieniądze zarobione przez kogoś innego i jeszcze pyskuje, jak dostanie nie tyle, ile żąda.

      Usuń
    11. "żulia wyciąga ręce po pieniądze"
      800+ dostają wszyscy
      Czy więc określenie żulia dotyczy bogatych
      Czy może tych biedniejszych
      Bo w biedniejszych łatwiej uderzyć
      Bo nieraz bywają mniej zaradni, bardziej potrzebują wsparcia

      Usuń
    12. Termin "żulia" dotyczy tych, którzy żebrzą o niezarobione przez siebie pieniądze, nie jest zależne od stanu majątkowego, tylko od tego, czy płaci podatek dochodowy, czy też go nie płaci. I wyobraź sobie, że gdy biedniejsi pracują, to cwane żule wyciągają łapę po cudze, a dorabiają na czarno. Mamy koleżankę, która mimo tego, że małżonek wysłał ją na dobre kursy zawodowe (praca w tej branży jest dostępna praktycznie od ręki, zaraz po potwierdzeniu niekaralności), to ona uchyla się od roboty. Tutejszy urząd socjalny pozbawił ją już zasiłków i pomocy dla dzieci, bo zaproponował jej kilka razy pracę, której nie podjęła, więc udowodniła, że pracy nie szuka i status bezrobotnej poszukujące pracy jej nie przysługuje. Oczywiście skupia się to na mężu, na którym wisi jej utrzymanie. Oczywiście, jeśli by się tak złożyło, że mąż umrze lub straci zdolność pracy, to ona będzie na emeryturze w czarnej dupie, bo nie wypracowała składek emerytalnych. Na razie skończyło jej się ssanie z państwa, ale z męża jeszcze doi. Dzieci już odchowane na tyle, że same mogą sobie odgrzać jedzenie, przygotować się do szkoły i się do tej szkoły na własnych nogach zaprowadzić, ale ona udaje, że bez niej to gospodarstwo domowe padnie. Dodatkowo uczy dzieci własnym przykładem cwaniactwa, więc możliwe jest odziedziczenie tej postawy.
      Taką właśnie postawę uważam za żulerską - i bynajmniej nie jest ona powiązana z biedą ekonomiczną. To raczej bieda umysłowa - i to nie w sensie wykształcenia (bo wspomniana dziewczyna jest osobą z wyższym wykształceniem ze swojej ojczyzny i dobrymi kursami zawodowymi z Irlandii), ale w sensie biedy mentalnej. Co więcej, mija czas, ona coraz bardziej dostrzega ślepą uliczkę, w jaką się zapędziła (jak dzieci wyjdą z domu, to już nie wiem, co będzie udawać), ale temat pracy jest w domu TABU, mąż boi się go podjąć, bo żona reaguje agresją.
      BARDZO ŁATWO ROZSTRZYGNĄĆ, CZY OSOBA BEZROBOTNA UNIKA PRACY, proponując jej zatrudnienie. Zarówno w Polsce, jak i w Irlandii, najniższa stawka krajowa wystarczy dziś na uczciwe życie.

      Usuń
    13. Ale o 800+
      Nie trzeba uderzać w żebry
      Państwo w pewnym momencie uznało,że należy się ono na każde dziecko
      Bez znaczenia jaki jest dochód, czy się pracuje czy nie.
      Dopiero teraz coś tam jest przebąkiwane, żeby to uzależnić od tego
      Że chociaż jedna osoba powinna pracować
      Ty raczej opisujesz dodatki socjalne

      Tobie chodzi o to że część kobiet z jakiś względów nie pracuje
      Ja uważam,że kobieta powinna być w miarę usamodzielniona zawodowo,chociaż nieraz postanawia odchować dzieci
      I ja to rozumiem

      Nie rozumiem połączenia bezrobocia z 800+

      Usuń
    14. To państwo uznawało już wiele durnych rzeczy, podobnie jak i wiele mądrych. Na tym polega ciągły rozwój, że obserwujemy rezultat i wnosimy korekty, ale nawet nie robiąc nic, można poczekać aż inflacja zeżre część tego zasiłku, a jednocześnie zwiększy wpływ do skarbu państwa i się to wyrówna. I jeżeli nie trafi do społeczeństwa to, co próbowała Ci tłumaczyć moja małżonka, że państwo daje zapomogi tylko wtedy, gdy może i ma z czego, to jak będzie trzeba, to wyregulują tą sprawę w ten sposób, dając działać prawom ekonomii, korzystając z właściwości inflacji. Nawet jeśli nie zrozumiesz, jak to zadziałało. W bardziej dojrzałych społeczeństwach niż polskie, np. w Irlandii, gdy przyszedł kryzys 2008, po prostu przycięto zasiłki i dzięki temu gospodarka Irlandii szybko wyszła na prostą.
      Jeżeli nie pracujesz, to żebrzesz o 800+, bo nie płacisz na nie podatku. Pracując dorzucasz się do tego, więc nie żebrzesz. To jest połączenie bezrobocia z 800+ oraz pracą. To bardzo proste. I nie wiem jak byś tego nie racjonalizowała, to wiesz kiedy idziesz po jałmużnę, a kiedy po wypracowany dochód, a kiedy po należności z opłacanego latami ubezpieczenia (zdrowotnego, emerytalnego, mieszkaniowego, etc).

      Usuń
    15. Ustalmy może
      Uważasz,że dwoje rodziców powinno pracować
      Żeby przysługiwało 800+

      Twoje podejście do zebrania jest dla mnie trochę dyskusyjne
      Żebranie to proszenie o datek
      800+ tu się nikt nie prosi
      Bo ono się jak na razie należy
      Tak postanowiło państwo
      Tak na razie jest

      Usuń
    16. Uważam to, co napisałem na początku, tak jest najklarowniej. Masz odpis podatkowy do wysokości 800 złotych na dziecko. Nie interesuje mnie, kto go dokona, jeśli jest prawnym opiekunem.
      Prosi. Idzie po nie swoje. To, że niektórym się zdaje, że im się należy, wynika jedynie z tego, że rząd dał im to z łaski, a gdy łaska się skończy, może im odebrać. To ani prawo człowieka, ani nawet nie zapis konstytucji. I dobrze o tym wiedzą wszyscy otrzymujący 800+. I tak jak Ci tłumaczyła moja żona, jak będzie trzeba, to je wstrzymają. Lub zrobią to, co ja Ci tłumaczyłem. Gdy będzie kryzys, nie będzie pokrycia zasiłku w dochodzie i nadejdzie inflacja, dadzą jej ten zasiłek pożreć, jeśli nie będą mieć kasy na wypłaty.

      Usuń
    17. Odpis podatkowy
      Jeszcze jakbyś mógł odpowiedzieć
      Jest samotna matka, z jakiś względów traci pracę
      Czyli należy jej, a konkretnie jej dzieciom zabrać 800+

      Tak bardzo przyszłościowo,z różnym możliwościami finansowymi to ja nie patrzę

      Usuń
    18. Istnieje coś takiego, jak okres ochronny - nie można zwolnić matki, która właśnie urodziła dziecko. Ale kiedyś się on kończy i tak jak powiedziałem (TO MOJA PROPOZYCJA, NIE PRAWO OBOWIĄZUJACE W POLSCE): Jeśli nie będzie pracować, dostaje wtedy połowę zasiłku na dziecko, a państwo pomaga jej w zdobyciu nowej pracy na zasadach preferencyjnych. I samotna matka lepiej na tym wyjdzie, i dziecko które zamiast uczyć się żebrać i kombinować, zrozumie, że na życie ktoś musi zarobić. Bardzo tu podoba mi się system bodajże szwedzki, gdzie państwo opłaca żłobek i przedszkole, by mama mogła pracować. Poza tym samotne matki akurat w cywilizowanych krajach dostają dodatkową pomoc państwa I JA TO POPIERAM, tylko w polskim grajdole się z tym ociąga państwo ze względu na wpływ kościoła forsującego zmuszanie do małżeństw.
      Rodzenie dzieci, to nie manufaktura, by traktować je jako źródło należnego dochodu.

      Usuń
    19. Nie wiem dlaczego uważasz,że wszystko polega na żebraniu i kombinowaniu.
      Tak konkretnie to na pytanie nie odpowiedziałem.
      Rodzenie jako źródło dochodu.
      A tyle płaczu,że dzieci coraz mniej się rodzi

      Idę spać,bo jutro rano jadę zrobić badania

      Usuń
    20. Nie wiem dlaczego Ty uważasz, że ja uważam że WSZYSTKO polega na żebraniu i kombinowaniu, ale za to moja żona pracuje w programie aktywizującym młodych ludzi i widzi, jak zaraźliwa jest postawa rodzin długotrwale bezrobotnych. Widzi też, jak wdzięczni są ludzie, którym ich program pomógł się wyrwać z żebraczego kręgu. Zazwyczaj wymagało to oderwania się od zepsutej cotygodniowym pobieraniem zasiłków rodzin. Co ciekawe, część uczestników programu nie tylko weszła na rynek pracy, ale wznowiła naukę, mają nawet absolwenta, który właśnie obronił magisterkę z matematyki. Ale poznaje też uczestników programu, których jedynym celem jest ponowne wejście w system zasiłkowy. I te osoby kończą źle, na ogół w narkotykach lub zakładając kolejną zasiłkową rodzinę.
      I co? W związku z tym, że jest płacz, że mniej dzieci się rodzi, postulujesz otworzenie fabryk noworodków, gdzie pracownice dostają kasę za urodzenie i utrzymanie przy życiu?

      Usuń
    21. Ja rozumiem,że nieraz trzeba pomóc wyjść z kręgu bezrobocia.
      Chyba jedziemy w dwóch różnych pociągach,które się na wspólnej stacji nie spotkają.
      Bo ty stałe o zasiłkach dla bezrobotnych, które są jednak czym innym niż 800+

      Fabryka noworodków?
      Tak na trzy zmiany!

      Usuń
    22. Jeżeli nie pracujesz, więc nie płacisz podatku, to wszystko co otrzymujesz od państwa jest zasiłkiem, 800+ też. Nie dotyczy to ustania zdolności pracy z powodu przewlekłej choroby, bo tu rolę dochodu przejmują wpływy z ubezpieczenia zdrowotnego, które ubezpieczalnia jest zobowiązana wypłacać, bo wcześniej wyciągała łapska po składki. Nie dotyczy też emerytury, bo tu również emeryt płacił wcześniej składki.

      Usuń
    23. 800+
      Nie jest typowym zasiłkiem

      Usuń
  9. @Asenato, skup się proszę na własnej metaforze. Nie piszę, że czekamy, aż dziecko będzie dorosłe. Co się stanie, jeśli w następnym miesiącu jest załamanie państwa, a ktoś zamiast pójść do pracy, uporczywie planował swój rok tak, jakby dodatki jakie dostaje należały się "na zawsze"? (czyli np. do dorośnięcia dziecka)

    Dodatek 800+ jest chwilowy, czy się z tym zgadzamy, czy nie - państwo może go zastopować w każdej chwili; nie będzie go wypłacało, jeśli nie będzie na niego pieniędzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wchodzę w jakiś katastroficzne wizje
      W takich sytuacjach mamy zupełnie inną rzeczywistość, każdy musi znaleźć jakąś swoją formę przeżycia.
      Ale to jest takie gdybanie.

      "Dodatek 800+ jest chwilowy"
      Takie Twoje zdanie

      Usuń
    2. @Asenato, to nie jest moje zdanie, tylko fakt. Tak działa państwo. Dodatki nie istnieją w państwach, które mają problemy ekonomiczne. Dodatki mogą zniknąć w każdej chwili, gdy nastąpi załamanie gospodarki, więc ustawianie sobie pod nie życia (np. decyzja, że nie będę w najbliższych 10 latach pracować zawodowo, bo podliczam jałmużnę na dziecko, jako realny mój dochód, który "się należy") jest zwyczajną głupotą.

      Usuń
    3. Ustawianie sobie życia pod 800+
      To chyba dotyczy tych osób, które zdecydowały się na dziecko
      Bo pieniądze dają
      Ale jak dzietność nie wzrosła
      To ludzie się tymi pieniędzmi nie zachłystnęli.

      Usuń
    4. @Asenato, nie wiem na jakiej podstawie uważasz, że to dotyczy tylko ludzi z dziećmi. Ale też w ogóle nie wiem, na podstawie jakich doświadczeń tworzysz swoje opinie, więc rozmowę na ten temat możemy już zakończyć. Pozdrawiam.

      Usuń
    5. Bo o 800+ dyskusja
      Na podstawie jakich doświadczeń?
      Życiowych.
      Jak chcesz to możemy zakończyć.

      Usuń