Już mamy nowego prezydenta.
Radość wielka nastała u części Polaków. U części, bo u drugiej części raczej zapytanie -i co teraz?
Moim zdaniem będzie ciężko, bardziej radykalnie, bardziej kościelnie.
Pójdzie na ostro, Na pewno na początku, Potem może trochę wyhamować.
Jest jeszcze część trzecia Polaków, którym prawdopodobnie wszystko jedno kto był lub jest prezydentem. I ci żyją i śpią spokojnie.
Dało się zauważyć autentyczną radość u jednej osoby.
Była już pierwsza dama, nie do końca potrafiła ona zapanować nad emocjami.
Ja myślę, że jej mityczne milczenie nie wyszło od niej. Prawdopodobnie została do niego przymuszona.
Ale i tak w to weszła. Szkoda!
I ja uważam. że będzie ciężko. I bardzo smutno...
OdpowiedzUsuńCóż, widać nie może być łatwo i przyjemnie
UsuńJak dla mnie, orędzie było wiecowym przemówieniem partyjnym, no i kolejny znowu krzyczy!
OdpowiedzUsuńNie oglądałam
UsuńMyślę, że napięcie związane z odpowiedzialnością przekraczała jej możliwości (nauczyciele, których znałam z Polski, dostawali pomroczności, gdy mieli coś podpisać). Więc wierzę, że się cieszy. Teraz będzie mogła konstruować w swojej głowie wspomnienia, że ludzie ją lubili i że ona to lubiła (na Instagramie nie zostawiała możliwości komentowania, więc powinno pójść sprawniej).
OdpowiedzUsuńMożna sobie własną historię życia stworzyć.
UsuńAle tylko dla siebie.
Będzie ciekawie.
OdpowiedzUsuńNa pewno
UsuńKsiądz pana wini, pan księdza,
OdpowiedzUsuńA nam prostym zewsząd nędza.
Było źle, jest źle, będzie źle. Ktokolwiek jest u żłobu, zawsze jest gorzej żyć. Toteż tak zwany prezydent wisi mi i powiewa, może nim być nawet Murzynek Bambo albo Słoń Trąbalski.
I przynajmniej się aktualną polityką nie zajmujesz.
UsuńJeśli chodzi o milczenie Agaty Dudy to ludzie, którzy pracowali z nią w szkole twierdzą, że zawsze była milcząca i zadufana w sobie, więc to może wynikać z charakteru.
OdpowiedzUsuńCo do Batyra? Jego kadencja przyniesie wiele złego Polsce, ale cóż... Ja na TO nie głosowałem, więc sumienie mam czyste.
Jet zasada
UsuńNigdy tak do końca nie należy dawać wiary temu co o konkretnej osobie mówią współpracownicy.
Bo albo za bardzo chwalą ,albo znowu ganią.
A to często mija się z prawdą.